Główną rolę grają tu kwiatki od Endiego. Ekchem, papier jest tłoczony, ale nie sposób pokazać to aparatem komórkowym, bo normalnego aparatu niestety nie posiadam.


No tak... Przyszły dziś do mnie moje wyczekiwane kwiatki i ćwieki od Endiego. Pierwsze moje zakupy u niego w sklepie. Skakałam z radości jak zobaczyłam te cudeńka na własne oczy.

Pochwalę się wam, że prawdopodobnie dostanę zamówienie na około siedemnaście zaproszeń. Jeszcze nie wiem co i jak, ale jeszcze jest duuuużo czasu do realizacji. W każdym bądź razie już się cieszę. :)
Pozdrawiam gorąco w siarczystym mrozie.
Ps:
U Justt małe candy do 8 lutego.
Słodkie scrapuszko:)
OdpowiedzUsuńNawet mini zakupy mega cieszą :)
OdpowiedzUsuńA co do zaproszeń - super ;)
Pamiętam jak w zeszłym roku robiłam zaproszenia dla nauczycieli na swój bal gimnazjalny... 3 dni klejenia, 65 zaproszeń :P To było... no cóż, ciekawe doświadczenie :)
ah przydasie :D
OdpowiedzUsuńFajniutkie notesidło :D